Pod tym zdjęciem miałam pierwotnie odnieść się do mojego debiutu w magazynie "Dbam o Zdrowie", ale zmieniłam zdanie. Po pierwsze nie jestem osobą, która lubi chwalić się na prawo i lewo, dlatego jak do tego debiutu doszło nie będę opisywać, a po drugie – ciekawscy mogą zainwestować w gazetę (lub przejrzeć w kiosku, gdy sprzedawca nie patrzy) i dowiedzieć się dlaczego sałatki w diecie osób aktywnych są dobrym rozwiązaniem (spoiler: bo są). Dziś skupię się na kwestii co mnie do tego debiutu doprowadziło – czyli motywacji i dążeniu do celu. Czyli o tym, bez czego ani rusz w zmianie nawyków żywieniowych – nie zależnie czy naszym celem jest redukcja masy ciała, przytycie czy dietoterapia różnych schorzeń – czy też jakimkolwiek innym działaniu opartym o cel.

A więc dziś kilka słów o motywacji. Mam dla Ciebie 8 prostych zasad. 

Brak motywacji. Ile razy zaczynałeś coś i ostatecznie spoczywałeś na laurach? Albo konkretnie – ile razy zaczynałeś dietę „od poniedziałku” i kończyłeś we wtorek? No właśnie, możliwe, że o wiele razy za dużo.

To chyba największa pułapka, w jaką możesz wpaść w podczas zmiany nawyków. Czy można zrobić coś, aby uniknąć spadku motywacji? Raczej nie, bo gorsze dni każdemu się zdarzają. Ale czy można zrobić coś, aby ostatecznie się nie poddać? Jasne, że można.

1. Zmieniasz coś, pracujesz nad sobą, bo CHCESZ. Czyli opierasz się na motywacji wewnętrznej. Uwierz, najwspanialsza dieta świata jest do niczego, jeśli Ty nie będziesz chciał nad sobą pracować. To pierwszy krok do sukcesu – chcieć. Bo to jakby banalnie to nie brzmiało to jedyną osobą, która stoi na Twojej drodze do sukcesu jesteś Ty.

2. Pamiętaj, że każda zmiana nawyków, również żywieniowych to proces. Jak nie od razu Rzym zbudowano tako samo Ty masz prawo stopniowo wprowadzać i przyzwyczajać się do zmian. Do tej pory jadłeś śmieciowe jedzenie i chciałbyś zacząć zdrową dietę? Super, zacznij małymi kroczkami – zapoznaj się i zaprzyjaźnij z Piramidą Żywieniową, a potem pomyśl nad strategią – może w pierwszym tygodniu pomyślisz jak jeść więcej warzyw, w drugim zamiast 2 łyżeczek do kawy sypniesz jedną, w trzecim zmniejszysz ilość obiadów na mieście, a w czwartym ograniczysz lub wyeliminujesz słodkie napoje? Spokojnie, z nikim się nie ścigasz. Im na głębszą wodę rzucisz się, tym większe prawdopodobieństwo, że w którymś momencie poddasz się. Najpierw naucz się pływać. Niedługo napiszę więcej na temat zasady 80:20 i zobaczysz, że w większości przypadków nie wszystko należy odrzucić, aby osiągać swoje cele.

3. Rób to na swoich zasadach. Niestety zasady muszą być, bo byłoby to za piękne, gdyby wolna amerykanka była również w zmianie nawyków żywieniowych. Jasne reguły i plan, a także rozłożenie celu na mniejsze ułatwią zadanie. Zadbaj, aby zasady, do których masz się stosować były dostosowane do Ciebie. Słyszałeś, że brokuł jest zdrowy, ale go nie cierpisz? Nic na siłę, dieta dopasowana do potrzeb i preferencji to podstawa. Rygorystyczne zasady to nie jest dobra droga do zmiany nawyków żywieniowych.

4. Nie poddawaj się – wpadki, spadki motywacji, gorsze dni zdarzają się każdemu. Nie przekreślaj wszystkiego z tego powodu. Jeśli chodzi o zmianę nawyków żywieniowych to pamiętaj, aby przez mały błąd nie przekreślać dotychczasowych sukcesów. Miałeś ograniczać słodycze, ale były urodziny kolegi z pracy i zjadłeś kawałek ciasta? Trudno, ale nie przekreślaj całego dnia – może następny posiłek zjesz mniej obfity albo bogaty w warzywa? Nie obwiniaj się i nie rozpamiętuj, ale wróć do pracy nad zdrowymi nawykami.

5. Nie rób sobie niepotrzebnej presji. Masz swój cel? Super. Zamiast opowiadać wszystkim znajomymi jaki jest rób jak najwięcej, aby im pokazać efekty. Niestety, często inni nie mając nawet złych zamiarów ciągłymi pytaniami „jak Ci idzie?” albo „a Ty przypadkiem się nie odchudzasz?” potrafią bardzo zdemotywować. Chyba to twój ulubiony rodzaj kopa do działania, to ten punkt Cię nie dotyczy.

6. Zamiast jednego odległego celu, obierz kilka mniejszych, które będziesz systematycznie osiągać. Spójrz na to w ten sposób – chciałbym schudnąć/przytyć 10 kg. Brzmi przerażająco? A jakby tak rozłożyć, że chciałbym przytyć/schudnąć 2 kg miesięcznie i daję sobie na to na spokojnie pół roku? Od razu lepiej. 

7. Zrób listę korzyści. I nie mówię tutaj o korzyściach w stylu „gdy schudnę/przytyję będę atrakcyjniejszy i szczęśliwszy”, bo nie mówimy tutaj o samoakceptacji, to temat na inną rozmowę. Pomyśl o korzyściach zdrowotnych – jak np. jeśli zmienię moją dietę na zdrowszą poczuję się lepiej, bo WPŁYNIE TO NA MOJE ZDROWIE. Czy wiesz, że redukcja masy ciała już o 10% prowadzi do zmniejszenia wartości ciśnienia rozkurczowego i skurczowego, glikemii na czczo, cholesterolu całkowitego i cholesterolu LDL (tzw. złego) oraz triglicerydów, a wzrostu cholesterolu HDL (tzw. dobrego)?Może dziś nie myślisz tymi kategoriami, ale zdrowie jest najważniejsze.

8. Samokontrola. Aby śledzić jak się ma Twoja droga do celu konieczne jest obranie optymalnej formy samokontroli, a opcji tego jest wiele. Plansze motywacyjne? Tabele samokontroli z regularnymi pomiarami? Dzienniczki spożycia? Na każdego działa coś innego – ja również u moich pacjentów stosuję różne metody, ale jedno jest pewne – to działa.

 

Oczywiście, jest to subiektywna lista, która może zawsze ulec edycji. Ciężka praca popłaca. Tak też było ze mną.

 

 

Mój debiut w gazecie czyli kilka słów o motywacji. Motywacja przy odchudzaniu i dietoterapii.

19 października 2019